menuankieta

Jak spędzasz najczęściej wolny czas ze swoim dzieckiem?

Pokaż wyniki
ankieta txtNewsletter.jpg lista mailingowa
Logo BIP
http://www.przedszkolewlyszkowicach.szkolnastrona.pl/container/przedszkole_m.jpg
http://www.przedszkolewlyszkowicach.szkolnastrona.pl/container/xherb.png
	http://przedszkolewlyszkowicach.szkolnastrona.pl/container/sprintem_do_maratonu_4_certyfikat2.jpg
http://www.przedszkolewlyszkowicach.szkolnastrona.pl/container/zdrowy_przedszkolak.jpg
http://www.przedszkolewlyszkowicach.szkolnastrona.pl/container/aqua.jpg
http://www.przedszkolewlyszkowicach.szkolnastrona.pl/container/dsc01516.jpg
http://www.przedszkolewlyszkowicach.szkolnastrona.pl/container/kubus.jpg
http://www.przedszkolewlyszkowicach.szkolnastrona.pl/container/aquafresh.jpg
http://www.przedszkolewlyszkowicach.szkolnastrona.pl/container/cpcdz.jpg
  • Odwiedziło nas: 611319 osób
  • Do końca roku: 195 dni
  • Do wakacji: 3 dni
Wtorek, 2018-06-19
Imieniny:
Gerwazego, Protazego

Cztery pory roku

Jesteś tu: » Przedszkole w Łyszkowicach » Cztery pory roku

 

Cztery pory roku

 

 

c

 

 

 w

 

Wiosna

 

Weź mnie babuniu za rączkę,
razem pójdziemy na łączkę,
tam prześlicznie pachną kwiatki,
złapię motylka do siatki,
a w barwnych jego skrzydełkach,
słoneczko zalśni jak w szkiełkach.

  •         jedna jaskółka wiosny nie czyni
  •     na wiosnę ceber deszczu, łyżka błota; na jesieni łyżka deszczu, ceber błota
  •     jak drozdy śpiewają na wierzchołkach drzew, wiosna wnet; a jak między gałęziami, to jeszcze het

 

l 

 

Lato


Nad morze babciu pójdziemy,
zamki z piasku zbudujemy,
muszelkami je ozdobię,
wszystko podaruje tobie.
Gdy się w morzu wykąpiemy,
dalej bawić się będziemy.

 

  • kwiecień plecień, bo przeplata trochę zimy, trochę lata
  • lepsze jedno lato niż dwie zimy
  • jak w zimie piecze, to w lecie ciecze

 

j 

 

Jesień


Wyjdźmy babciu na spacerek,
do parku, później na skwerek.
Zbiorę kasztany, patyki,
zrobimy śmieszne ludziki.
A z listków złoto-czerwonych,
bukiet będzie wymarzony.

 

  • na wiosnę ceber deszczu, łyżka błota; na jesieni łyżka deszczu, ceber błota

 

 z

 

Zima


Babciu załóż mi kurteczkę
i szaliczek, ten w krateczkę.
Będę lepiła bałwanka
i posadzę go na sankach.
Zjedziemy z wysokiej górki,
aż szalik poleci w chmurki!

  • deszcze Michałowe prawią w zimie powietrze zdrowe
  • kwiecień plecień, bo przeplata trochę zimy, trochę lata
  • na świętego Grzegorza idzie zima do morza
  • jak w zimie piecze, to w lecie ciecze

 

 

 

Miesiące

 

 s

Styczeń

 

Brrr! Prawdziwie zimowy miesiąc. Z opadami śniegu, mrozem, silnymi wiatrami, powodującymi często zamiecie. Ale za to w styczniu dzień staje się stopniowo dłuższy. Pod koniec miesiąca rozpoczynają się jak zwykle ferie zimowe. Zapełniają się lodowiska, wykorzystywany jest każdy pagórek, każdy zamarznięty stawek. Niektórzy wyjadą w góry, na narty. Nie tylko w Tatry. Coraz częściej spotkać można polskich amatorów desek w Alpach, zwłaszcza w austriackim Kaprun, stacji alpejskiej położonej najbliżej Polski. Ale i na nizinach można doskonale spędzić wolny od zajęć szkolnych czas. Wystarczy tylko chcieć!

Styczeń dawniej zwano Tyczeń, ponieważ w miesiącu tym przygotowywano tyki do fasoli, chmielu i innych potrzeb gospodarskich. Niektórzy nazwę Styczeń łączyli ze stykaniem się starego roku z nowym. W przyrodzie w zasadzie nie zachodzą istotne zmiany. Pola, łąki i lasy przysypane są śniegiem. Miesiąc ten jest pod względem zjawisk występujących wokół nas bardzo podobny do grudnia. W związku z czym, odsyłam zainteresowanych do spostrzeżeń opisanych przy okazji rozważań na temat miesiąca grudnia.
Coś drgnie w otaczającym nas świecie przyrody dopiero w lutym. Ale o tym, już za miesiąc! Styczeń zaczyna się Nowym Rokiem. Wigilię Nowego Roku w chrześcijańskim kalendarzu poświęcono św. Sylwestrowi, papieżowi z VI w., który wprawdzie nic nie miał wspólnego z hucznymi balami, lecz od niedawna mimo woli już po wsze chyba czasy musi im patronować. W XIX w. był to zwyczaj rzadki i nowy. Znano natomiast (głównie na wsiach) żarty i figle, które męska młodzież płatała sobie nawzajem. Zamazywano gliną szyby w domach panien na wydaniu, wciągano na kalenicę (brzeg dachu) ciężkie narzędzia rolnicze, rozbierano wozy, chowano gospodarskie sprzęty. Za oddanie lub uporządkowanie obejścia wymagano okupu, za który wyprawiano wesołe uczty. Coś z tych dawnych zwyczajów zachowało się do dzisiaj. Czasem w noc kończącą rok, wystawiane są furtki z płotów i przenoszone gdzieś dalej, czy też pojemniki na nieczystości stojące w pobliżu domów itp. Ostatnio jednak zwyczaj ten powoli zanika. Nowy Rok witamy wszyscy z nadzieją, że będzie on lepszy od poprzedniego. Składamy sobie życzenia pomyślności, szczęścia, radości. Przy takiej okazji nie może zabraknąć szampana! Napój ten uświetnia polityczne spotkania na szczycie, sportowe zwycięstwa i bankiety z różnych okazji. Piją go nowożeńcy i ich goście. Nie ma chyba na świecie bardziej prestiżowego alkoholu. Być może historia tego kapryśnego wina potoczyłaby się inaczej, gdyby nie piękne i wpływowe damy. Kiedy po raz pierwszy pojawiło się na królewskim dworze Ludwika XV, madame Pompadour od razu zawyrokowała, że jest to jedyny rodzaj alkoholu, który dodaje jej urody. Potem korki szampana strzelały mniej lub bardziej dyskretnie tam, gdzie zasiadali do stołu wystarczająco zamożni mężczyźni i ładne kobiety. Przy kieliszku pełnego wigoru i wesołych bąbelków wina wszyscy stawali się dowcipni, tolerancyjni i niezwykle pogodni. Być może szampan byłby tylko jednym z wielu wielkich win, które się ceni, poważa, ale nie celebruje, gdyby wykwintni smakosze nie orzekli, że jest wyjątkowo uniwersalny. Można go podawać i pić od śniadania do północy. Jako aperitif i finał obiadu (wtedy lekko słodki). Mimo tych wszystkich urzekających zalet, prawdziwy szampan ma jedną wadę - jest drogi. Dlaczego zatem prawdziwy szampan ma tak wysoką cenę? Otóż, pochodzi on z jednego tylko skrawka ziemi na świecie - z Szampanii, najdalej na północ wysuniętego regionu winnego Francji. Półtorej godziny jazdy na północny wschód od Paryża i już jesteśmy na ziemi monotonnie pagórkowatej, zielonej i niezwykłej, która stoczyła prawdziwą bitwę o przyznanie jej prawnej wyłączności na umieszczanie na etykietach nazwy Champagne. Stało się to w 1911 roku. Monopol na produkcję szlachetnych bąbelków od razu zmienił sytuację. Gdzie indziej winiarze mogą tylko wytwarzać "spumante, "igristoje, "sekt.
Ale to jeszcze nie tłumaczy do końca wyjątkowej pozycji szampana. Rzecz polega na tajemniczym związku gleby, klimatu i metody wytwarzania tego wina. W Szampanii jest mniej słońca, więcej ostrych wiatrów i bywa, że grona nie dojrzewają do końca. Kredowe podłoże umożliwia głębokie ukorzenienie krzewów, które znajdują w ziemi cenne dla jakości wina składniki mineralne. To wszystko powoduje, że moszcz wyciśnięty z białych i czerwonych gron ma wyjątkowe właściwości. Potem rozpoczyna się niezwykle skomplikowany i żmudny proces zamieniania „cichego” wina w wino musujące. Szampan jest winem mieszanym, dlatego też właściciele piwnic mieszają młode wina, uwzględniając odmiany winogron, a także okolice z których pochodzą. Potem dodają cukier i drożdże, które wywołują powtórną fermentację. W tym momencie wino przelewa się do butelek i zamyka tymczasową zatyczką. Dzięki chłodowi piwnic fermentacja przebiega powoli i nie wytraca bukietu wina. Potem do piwnic wchodzą winiarze i ostrożnie , cierpliwie obracają butelki coraz bardziej w dół, aby osad zebrał się przy samej szyjce i korku. To trwa 6- 8 tygodni. W odpowiedniej chwili zamraża się szyjki, błyskawicznie usuwa tymczasową zatyczkę i zamarznięty osad wypada, a bąbelki, czyli dwutlenek węgla, pozostają zaklęte w butelce. Teraz już można włożyć właściwy korek, ale zanim to się stanie właściciel piwnicy musi zadecydować, ile chce dodać mieszaniny cukru i win szampańskich, słowem - czy chce mieć szampan brut, czyli wytrawny, czy sec, nieco słodszy. Często piwnice, w których składuje się butelki, to wykute w skałach korytarze o długości ok. 25 km. Wynalazek metody podwójnej fermentacji wina pochodzi z XVIII wieku, a miejscem, gdzie się narodził szampan, był klasztor benedyktynów w Hautvillers. Pomysłodawcą był mnich, dom Perignon, nadzorca piwnic winnych klasztoru. Potomni z wdzięczności zdecydowali, że nazwisko mnicha firmować będzie jeden z lepszych gatunków tego szlachetnego trunku. W carskiej Rosji szampański wynalazek tak mocno zawrócił w głowach możnych, że carscy producenci wina musieli wynegocjować zgodę na używanie słowa "szampańskoje dla rosyjskich win musujących. A więc szczęśliwego Nowego Roku, przy lampce szampana!

 

Nowy Rok

  • na Nowy Rok przybywa dnia na barani skok
  • Nowy Rok jaki, cały rok taki
  • Rok Nowy pogodny, zbiór będzie dorodny

Trzech Króli

  • w dzień Trzech Króli każdy się do pieca tuli
  • w święto Trzech Króli człek się w kożuch tuli

św. Agnieszka

  • Agnieszka łaskawa puszcza skowronka z rękawa
  • święta Agnieszka wypuszcza skowronka z mieszka

 l

luty

 

Luty - nazwa tego miesiąca znaczy okrutny, mroźny, srogi. W języku staropolskim nazywano ten miesiąc strąpaczem. Słowo strąpaczyć oznaczało ścinanie lodem i szronem. W miesiącu tym dni zaczynają już być coraz dłuższe. W pierwszych dniach lutego długość dnia wynosi ponad 7 godzin. Luty jest ostatnim miesiącem zimy. Niestety jest również najdokuczliwszym miesiącem owej zimy, ze względu na "lute mrozy oraz silne opady śniegu. Pola, łąki i lasy przysypane są śniegiem.
Nadal można spotkać, tak jak w grudniu, ptaki nadające ton naszym polom i lasom w te zimowe miesiące. Są to między innymi gile, jemiołuszki, czeczotki, kruki, gawrony, wrony, kawki, szczygły, dzięcioły, sikorki, wróble, kuropatwy oraz cietrzewie. W ogrodach na bezlistnych drzewach i krzewach widać tylko pąki. Na berberysach, irgach i rokitnikach pozostały jeszcze barwne owoce - są to jedne z niewielu kolorów jakże ubogiej w barwy zimy. Róże i inne wrażliwe na mrozy krzewy zostały pieczołowicie owinięte słomą, czekając na odejście zimy. Pod koniec lutego powoli rozpoczyna się ożywienie wśród ptaków. Zaczynają przylatywać pierwsze skowronki, nad wodami możemy już usłyszeć gęganie powracających dzikich gęsi. W miesiącu lutym zaczynają się przeloty wron. Trwają one aż do miesiąca kwietnia. Przylatują one do nas z zachodu, odlatują zaś na północ. W końcu lutego przylatuje sokół pustułka. W miesiącu lutym, w ostatki o północy kończy się czas karnawału. Poprzedzający je tydzień wypełniały w dawnej Polsce huczne zabawy. Smażono karnawałowe ciasta - pączki i faworki. Szczególnie bawiono się w ostatni czwartek karnawału, zwanym tłustym czwartkiem. Zwyczaj tłustego czwartku pozostał w naszej tradycji do dnia dzisiejszego. W najbliższą środę po owym czwartku następowała środa popielcowa. Tak jest i obecnie. Podczas mszy księża ze słowami memento mori posypywali głowy wiernych popiołem pochodzącym ze spalonych ubiegłorocznych palm, poświęconych w Niedzielę Palmową. Popielec otwierał sześciotygodniowy okres Wielkiego Postu. W tym czasie odmawiano sobie jedzenia mięsa, tłuszczy i słodyczy. Cichła muzyka i śpiewy. Nie wolno było tańczyć. Codziennie należało uczestniczyć na nabożeństwie w gorzkich żalach - myśli człowieka miały odwrócić się od spraw doczesnych i skierować się ku Bogu.

Oto kilka przysłów, obrazujących ten miesiąc widziany oczyma naszych dziadków:

W lutym śnieg i mróz stały, w lecie będą upały.

Gdy w lutym mróz mocno trzyma, będzie krótka zima.

Czasem luty same pluty.

Kiedy luty, obuj chłopie buty.

Luty bywa w lód okuty.

Czasem luty się zlituje, że człek niby wiosnę czuje, ale czasem tak się zżyma, że człek prawie nie wytrzyma.

Kiedy luty schodzi, człek po wodzie chodzi.

 

2 luty - Matki Boskiej Gromnicznej

Na Gromnicę masz zimy połowicę.
Powiadają że Gromnica, już ci zimy połowica, ale bywać nie nowina, że dopiero ją zaczyna.

5 lutego - Agaty

Po świętej Agacie widzimy muchy w chacie.

6 lutego - Doroty

Święta Dorotka wypuszcza skowronka za wrotka.
Na dzień świętej Doroty ma być śniegu pod płoty.

14 lutego - Walentego

Święty Walenty bywa nieugięty (mroźny).
Na Świętego Walentego mróz, chowaj sanie szykuj wóz.

24 lutego - Macieja

Jeśli mróz w świętego Macieja, czterdzieści dni tegoż nadzieja.
Święty Maciej zimę traci, albo ją bogaci.

Matki Boskiej Gromnicznej (2 II)

  • gdy w Gromniczną z dachu ciecze, zima jeszcze się przewlecze
  • na Gromniczną mróz – szykuj chłopie wóz. Na Gromniczną lanie – szykuj chłopie sanie

św. Walentego (14 II)

  • gdy na święty Walek deszcze, mrozy wrócą jeszcze

św. Macieja (24 II)

  • na święty Maciej lody wróżą długie chłody, a gdy płyną już strugą, to i zimy niedługo

 m

marzec

 

Wreszcie po białych i mroźnych zimowych miesiącach nastał miesiąc marzec. Polska nazwa tego miesiąca wywodzi się od łacińskiego słowa Martius, gdyż w starożytności był to miesiąc poświęcony bogowi wojny Marsowi. W miesiącu tym zaczynają już być krótsze lub dłuższe okresy prawdziwej wiosennej pogody, aczkolwiek są lata gdy w marcu panuje jeszcze zima. Noce nadal są jednak chłodne, nierzadko występują jeszcze przymrozki. W ciągu tego miesiąca dzień wydłuża się aż o dwie godziny. Około 20 marca następuje zrównanie dnia z nocą, stąd też przyjęło się uważać dzień 21 marca za pierwszy dzień wiosny. W polskiej fenologii marzec nosi nazwę przedwiośnia. Rzeczywiście w przyrodzie wyraźnie zauważa się przygotowania do okresu wiosny. Pojawiają się pierwsze wiosenne kwiaty, z których najbardziej znane to przebiśniegi, krokusy, pierwiosnki, przylaszczki i zawilce. Zaczynają kwitnąć pierwsze krzewy dereń i leszczyna, oraz drzewa topola i wiąz. Na drzewach i krzewach nabrzmiewają pączki. W miesiącu tym rozpoczyna się pierwsze prace w polu i ogrodzie. Również w świecie zwierzęcym rozpoczyna się budzenie do życia. Przylatują liczne ptaki błotne i wodne. Masowo przybywają skowronki, szpaki, bociany, zięby, dzwońce, makolągwy i pliszki siwe. Wiele ptaków zakłada już w tym czasie gniazda. W ciepłe i słoneczne dni zaczynają się pojawiać pierwsze owady. W miesiącu tym budzi się ze snu nietoperz gacek wielkouch, którego można spotkać wieczorem i nocą , goniącego za owadami.
Z pól znikają resztki śniegu, odkrywając czarne zagony i zielone oziminy. Na polach rolnicy orzą i bronują pola, przygotowując je do wiosennych siewów. Na łąkach i pastwiskach krety pozostawiają nowe kopce kretowisk. Pod koniec marca przylatują żurawie. Wielkie stada żurawi lecą w kluczach, wydając charakterystyczne dźwięki zwane klangorem. W lasach pierwszym sygnałem zbliżającej się wiosny jest kwitnienie leszczyny i osiki. W koronach sosen otwierają się szyszki i wysypują się z nich skrzydlate nasiona. Pojawiają się pierwsze barwne kwiaty i z każdym dniem przybywa ich coraz więcej.
Spójrzmy teraz, co o marcu mówią ludowe przysłowia.

Suchy marzec, mokry maj, będzie żytko jako gaj.

Czasami w marcu zetnie wodę w garncu.

Marzec odmienia wiatry, deszcz miesza z pogodą, więc nie dziw, jeśli starzy czują go ze szkodą.

Czasem marzec tak się podsadzi, że dwa kożuchy oblec nie zawadzi.

W marcu jak w garncu.

Źle się w marcu urodzić, bo trudno takiemu dogodzić.

Kiedy twa ma rodzić rola, to wóź w marcu gnój na pola.

Słońce marcowe, owocom niezdrowe.

1 marca - Albina

Na świętego Albina, rzadka u ludzi mina, bo post się zaczyna.

2 marca - Haliny

W świętej Halszki dzionek, nuci już skowronek.

7 marca - Tomasza

Na świętego Tomasza wyrasta w polu pasza.

10 marca - Czterdziestu Męczenników

Czterdziestu Męczenników jakich, czterdzieści dni po nich takich.

12 Marca - Grzegorza

Na świętego Grzegorza idzie zima do morza.

16 marca - Hilarego

Hilary zapowiada, jaka pogoda na Wielkanoc przypada.

19 marca - Józefa

Gdy na świętego Józefa bociek przybędzie, to już śniegu nie będzie.
Na świętego Józwa przez pole jest bruzda.

25 marca - Zwiastowanie

Jakie Zwiastowanie, takie zmartwychwstanie.

25 marca - Łucji

Święta Łuca dnia przyrzuca.

św. Kazimierza (4 III)

  • na świętego Kazimierza zima do morza zmierza

Czterdziestu męczenników (10 III)

  • Czterdziestu Męczenników jakich, czterdzieści dni po nich takich
  • kiedy na Czterdziestu Męczenników marznie, to jeszcze czterdzieści nocy przymarznie

św. Grzegorza (12 III)

  • na świętego Grzegorza zima idzie do morza

Zwiastowanie (25 III)

  • jakie Zwiastowanie, takie Zmartwychwstanie

 k

kwiecień

 

Kwiecień miesiąc ten znany był kiedyś pod nazwą łyżykwiat, co znaczy łgający i łudzący pierwszymi kwiatami wyrastającymi z ziemi pod wpływem wiosennego słońca. W ciągu kwietnia dzień wydłuża się prawie o dwie godziny i jego długość wynosi blisko 13 godzin. Przeważnie na początku tego miesiąca ostatecznie zanikają już wszystkie zimowe pozostałości rzeki uwalniają się od lodu, z pól znikają ostatnie resztki śniegu. Na ogół jest to nadal miesiąc chłodny nawet jeśli dzień jest ciepły, to wieczory i poranki potrafią być zimne. Czasami zdarzają się jeszcze przymrozki.

Kwiecień, jak to zresztą wynika wprost z jego nazwy, jest miesiącem kwitnienia. Zwłaszcza w jego drugiej połowie rozkwitają liczne drzewa, krzewy oraz byliny. Również świat zwierzęcy jest pełen zmian, związanych z tą porą roku. Wiele zwierząt zmienia strój zimowy na letni. Przylatuje wiele ptaków zimujących na południu. Kwiecień jest miesiącem powrotu bocianów, jaskółek i wilg. Przeliczne gatunki ptaków odbywają gody. W ciepłe dni pola, ogrody i lasy pełne są radosnych odgłosów ptactwa. Również powoli budzi się do życia świat owadów. Pod wpływem jeszcze słabych promieni słońca pojawia się coraz więcej gatunków. Niektóre odbywają już swe loty godowe. Pojawiają się motyle: cytrynek, rusałka, bielinek kapustnik i wiele innych. W ogrodach zauważa się już pszczoły i trzmiele. Coraz liczniej pojawiają się obudzone już w marcu z zimowego snu biedronki. W ogrodach kwitną kwiaty cebulkowe, pojawiają się ciemnoniebieskie szafirki, żółte narcyze oraz różnokolorowe bratki. Na trawnikach można już zauważyć stokrotki i żółte kwiaty mniszka lekarskiego. Zaczynają się pojawiać pierwsze liście na drzewach i krzewach. Kwitną również krzewy ozdobne: migdałowce przyozdabiają się w drobne różowe kwiatki, forsycje okrywają się chmurą żółtego kwiecia, kwitnie intensywnie pachnąca czeremcha. Z większych krzewów ozdobnych swe kwitnienie rozpoczyna magnolia wielkokwiatowa posiada wyjątkowo piękne białe lub różowe kwiaty. Kwitnie również jabłoń kwiecista jej gałęzie przyozdobione są pięknymi różowymi kwiatami. Na kasztanowcach zaczynają pękać wielkie i lepkie pąki, z których wysuwają się srebrzyste i kosmate liście. Również na bzach zaczynają się pojawiać pierwsze liście. Przez cały miesiąc pięknie kwitną w ogrodach i sadach drzewa owocowe. Pierwsze zakwitają morele, później brzoskwinie, czereśnie, śliwy i wiśnie. Kwitnienie drzew pestkowych przeciąga się aż do miesiąca maja. Niejednokrotnie zaczynają kwitnąć grusze, a czasami również wczesne odmiany jabłoni. Z krzewów owocowych swe kwitnienie rozpoczyna agrest i porzeczka. W końcu kwietnia szpaki zakładają swe gniazda w dziuplach drzew i w budkach lęgowych. W podobny sposób swe gniazda budują sikorki. Jaja składają gawrony, kawki, sroki, zięby, wróble, pliszki siwe, kosy, kopciuszki, pleszki oraz dzierzby. W połowie miesiąca przylatują pierwsze jaskółki najpierw dymówki, a kilka dni później oknówki. Pod koniec miesiąca pojawia się w sadach i zaroślach król ogrodowych śpiewaków słowik. Również w końcu miesiąca przylatuje kukułka. Ptak ten nie zakłada gniazda, lecz podrzuca jaja innym ptakom.
Zielone pola ozimin zaczynają się pod wpływem wiosennego słońca żywiej zielenić. Już można z daleka odróżnić szarawozielony odcień żyta od żywszej , cieplejszej zieleni pszenicy i jęczmienia ozimego. Rolnicy zaczynają siać owies i jęczmień jary oraz jarą pszenicę. Pod koniec miesiąca wysiewają buraki, kukurydzę oraz sadzą ziemniaki. Wszelkim pracom w polu towarzyszy nieodłączny i pełen uroku śpiew skowronków. Z zabudowań i stogów wracają na pola myszy polne i leśne. Na podmokłych łąkach złocą się masowo kwitnące kaczeńce. Zakwita również na łąkach rzeżucha łąkowa jej drobne, białe kwiatki powodują, że cała łąka jest w bieli. Liczne kretowiska świadczą o tym, że krety rozpoczęły poszukiwanie pokarmu. W lasach liściastych liście jeszcze się nie rozwinęły, lecz za to w pełni rozkwitu są teraz wszystkie rośliny runa leśnego. Masowo kwitnie w tym czasie: błękitna przylaszczka, purpurowe kokorycze, białe zawilce, różowy wawrzynek wilczełyko, czerwono niebieskie miodunki, ciemnofioletowe fiołki, jasnoniebieski barwinek, biały szczawik zajęczy, różowy łuskiewnik, złocisty ziarnopłon, turzyce leśne oraz ciemnobrunatny kopytnik. Zaczynają kwitnąć drzewa: brzozy, wiązy, olchy, topole, wierzby, graby i jesiony. Czasem w bardziej nasłonecznionych miejscach lasu liściastego można spotkać owocniki pierwszych wiosennych grzybów smardzy stożkowatych. Są to grzyby o doskonałym smaku, niestety rzadko spotykane. Z drzew szpilkowych kwitną w tym miesiącu modrzewie. Na zaczynających się zielenić gałązkach pojawiają się kwiaty o czerwonozłotej lub żółtawej barwie. W lasach szpilkowych pojawiają się łany kwitnących borówek. Ich drobne kwiaty mają czerwonozieloną barwę. Ciche dotąd lasy zaczynają zapełniać się ptactwem. Pojawiają się świstunki, kląskawki, mysikróliki, sikorki sosnówki, sikorki czubatki, raniuszki, mazurki, kowaliki, muchołówki, lelki kozodoje, drozdy, dudki, kukułki, gile i czyżyki.

Zapoznajmy się teraz z przysłowiami ludowymi, które charakteryzują ten wiosenny miesiąc:

Kiedy w kwietniu słonko grzeje, wtedy chłop nie zubożeje.

Czasem kwietnia pora letnia, człeka zwiedzie, w zimę zjedzie.

Gdyby w kwietniu nie padało, to owoców będzie mało.

Ciepły kwiecień, mokry maj, będzie żytko jako gaj.

Kwiecień, plecień, bo przeplata, trochę zimy, trochę lata,
pół wiosenny, pół zimowy, nie każdemu bywa zdrowy,
to zaświeci błyskawicą, to zasypie twarz śnieżycą.

Choć i w kwietniu słonko grzeje, nieraz pole śnieg zawieje.

1 kwietnia - Prima Aprilis

Prima Aprilis, nie wierz, bo się omylisz.
Pierwszy kwietnia, bajów pletnia.

2 kwietnia - Franciszka

Na świętego Franciszka, przylatuje pliszka.
Po świętym Franciszku, pasą bydło na żytnisku.

14 kwietnia - Tuburcego

Gdy już Tuburcy przybędzie, to zielono wszędzie.

19 kwietnia - Tymona

Na Tymona siej jęczmiona, byś do świętej Katarzyny poobsiewał koniczyny.

20 kwietnia - Agnieszki

Święta Agnieszka dogrzeje kamyszka.

23 kwietnia - Jerzego, Wojciecha

Na świętego Wojciecha rośnie bydłu pociecha.
Chcesz mieć kęs płótna dobrego, siej len w świętego Jerzego.
Około Jerzego dokończ siewu twego.
Na Wojciecha sucha strzecha.

25 kwietnia - Marka

W świętego Marka, nie ma co włożyć do garnka.
Na świętego Marka, groch wyrasta z ziarnka.

 

m

Maj

 

Nazwa tego miesiąca pochodzi z kalendarza rzymskiego, w którym to miesiąc ten ma nazwę bogini Mai matki Merkurego. W polskim języku określenie maić oznacza tyle samo, co stroić. W ciągu trwania tego miesiąca dzień wydłuża się do blisko 16,5 godziny. W Polsce miesiąc ten jest miesiącem dość ciepłym, chociaż noce i poranki potrafią być jeszcze chłodne. Czasami zdarzają się nawet przymrozki. W maju nadal zakwitają przeróżne krzewy, drzewa i rośliny. Na niektórych roślinach pojawiają się pierwsze owoce. Wszędzie jest już zielono. Silniejsze słońce ogrzewa coraz to głębsze warstwy ziemi i budzi do życia te owady, które jeszcze w kwietniu pozostawały głębiej w ziemi. Wokół naszych domów nadal kwitną w ogródkach tulipany i narcyzy. W tym czasie kwitnie szczególnie dużo krzewów ozdobnych. Z drzew parkowych i przydrożnych kwitną klony oraz kasztanowce. Sady przyozdobione są kwitnącymi jabłoniami. Na wszystkich drzewach i krzewach rozwijają się już jasne, młode liście.
W maju zakwitają konwalie ich liczne, białe kwiatki rozsiewają wokół niesamowity zapach. Zakwitają również łubiny, pojawiają się pierwsze kwiaty piwonii białe, różowe lub purpurowe. Kwitną na czerwono maki o wielkich kwiatach i pięknych liściach. Urokliwymi kobiercami kwitną na niebiesko niezapominajki. Z krzewów ozdobnych kwitnie czeremcha oraz rozliczne odmiany lilaków, zwane pospolicie bzami. Kwitnie również irga, złotokap, jaśmin i tawuła. Na końcach drzew szpilkowych pojawiają się jasnozielone pędzelki młodych szpilek. Na polach zielenią się oziminy, wschodzą buraki, żółci się rzepak. Zboża ozime wyrastają już wysoko i zaczynają mieć kłosy. Na miedzach i przydrożnych rowach pojawiają się pierwsze niebieskie bławatki zwane chabrami i czerwone maki. W oczy rzucają się wielkie i żółte , pachnące miodem kwiaty mniszka lekarskiego, zwanego popularnie dmuchawcem. W zbożach zaczyna kwitnąć rumianek, znany ze swych właściwości leczniczych. Pod koniec maja zakwitają duże, lejkowate kwiaty powoju, o zapachu przypominającym migdały. Śpiew ptaków, a w szczególności skowronków, rozlega się od świtu do zmroku.
Łąki w maju mienią się różnymi kolorami. Barwy te zmieniają się w krótkich odstępach czasu. Gdy zaczyna kwitnąć mniszek lekarski zwany dmuchawcem, to na łąkach dominuje kolor żółty. Po przekwitnięciu mniszka jego kwiaty zamieniają się w delikatne kule białego puchu. Bardziej podmokłe łąki bywają w tym czasie różowe od kwitnących firletek. Z kolei zaczynają kwitnąć jaskry, nadając łące kolor żółtą barwę. Po rowach i brzegach strumieni niebieszczą się wstęgi niezapominajek. Miejscami masowo kwitnie szczaw zwyczajny, nadając łące rdzawy odcień. Później zaczyna kwitnąć koniczyna, o kwiatach czerwonych, ciemnoróżowych lub białych. W lasach masowo kwitnie borówka czernica oraz borówka brusznica. Pojawiają się coraz liczniejsze kwiaty, zwłaszcza w lasach mieszanych, gdzie masowo kwitną konwalie, poziomki i żarnowce. Na leśnych polanach spotyka się liczne motyle: paź królowej, rusałka admirał i inne. Pod wieczór rozpoczynają swe loty chrabąszcze. Spacerując po lesie nie trudno natknąć się na jaszczurki, padalce i zaskrońce. Dla ptaków leśnych maj jest porą lęgów. Często na polankach, zrębach i przy drogach leśnych można trafić na skupiska kwitnących na biało krzewów maliny. Maj to także okres świąt kościelnych, którym towarzyszą różne obrzędy.W siódmą niedzielę po Wielkanocy (ale zawsze przed św. Janem) przypadają Zielone Świątki. W tradycji ludowej pierwotnie poświęcone były one tajemniczym duchom, związanym z księżycem i z wodą. Święto to wymagało umajenia domów. Ścinano wtedy młode brzozy i ozdabiano nimi domy oraz obejścia. Odbywały się w tym czasie różne konkursy sprawnościowe. Chłopcy wdrapywali się na tzw. maja – wbity w ziemię pal, na szczycie którego znajdowała się kiełbasa i flaszka wódki. Kto pierwszy dotknął nagrody, zabierał ją dla siebie. Gdzie indziej ścigano się w wypędzaniu zwierząt na pastwisko, w strzelaniu do celu, w gonitwach na koniach. W drugi czwartek po Zielonych Świątkach przypada Boże Ciało. Święto to jest obchodzone od 1234r. jako Święto Eucharystii. Głównym obrzędem tego dnia jest procesja wiernych, którzy towarzyszą kapłanowi z Eucharystią. Odwiedza on cztery ołtarze, specjalnie zbudowane na to święto wzniesione. Przed tym świętem pleciono na wsiach małe wianeczki z ziół i kwiatów. Związywano je czerwoną tasiemką. Wianeczki te zostawiano w kościołach przez całą oktawę, by nabrały świętej mocy. Później zabierano je do domów i wieszano nad drzwiami, wierząc, że będą chroniły mieszkańców przed przeróżnymi nieszczęściami.


Oto przysłowia ludowe, obrazujące nam ten miesiąc:

Boże daj, Boże daj, aby wiecznie trwał nam maj.

Gdy kukułka kuka w maju, spodziewaj się urodzaju.

Dużo chrabąszczy w maju, proso będzie niby w gaju.

Grzmot w maju nie szkodzi, sad dobrze obrodzi.

Deszcz majowy, to łzy młodej wdowy.

Kto się w maju rodzi, temu się dobrze powodzi.

Wesoło w maju, ze słowikiem w gaju.

Ślub majowy – grób gotowy.

1 maja - Filipa i Jakuba

W Filipa i Jakuba, gdy dzień zimny będzie, nic gorszego na zboże, plenności nie będzie.

4 maja - Floriana

Na Floriana bywa żyto po kolana.

8 maja - Stanisława

Na świętego Stanisława rośnie koniom trawa.

9 maja - Mikołaja

Są dwa Mikołaje: jeden przynosi lato, drugi zimę daje.

10 maja - Izydora

Na świętego Izydora często bywa chłodna pora.

12, 13, 14 maja - Pankracego, Serwacego i Bonifacego (Zimnych Ogrodników)

Jasny dzień Pankracego, przyczynia wina dobrego.
Gdy się rozsierdzi Serwacy, to wszystko zmrozi i przeinaczy.
Pankracy, Serwacy, Bonifacy, źli na ogrody chłopacy.

15 maja - Zofii

Święta Zofija, kłosy rozwija.

16 maja - Jana Nepomucena

Na Jana Nepomucena wiadoma już zboża cena.

25 maja - Urbana

Po Urbanie lato nastanie.

Zielone Świątki

Do świętego Ducha, nie zdejmuj kożucha.
Kto ślub bierze w Zielone Świątki, to Duch święty zstępuje na ziemię, a diabeł w małżeństwo.
Na świętego Ducha, pszenica się rucha.

Boże Ciało

Na Boże Ciało, skacz do wody śmiało.

 

św. Pankracego, Serwacego i Bonifacego (12, 13 i 14 V)

  • Pankracy, Serwacy, Bonifacy – źli na ogrody chłopacy

 św. Zofii (15 V)

  • dla świętej Zosi kłos się podnosi
  • święta Zofija kłosy rozwija

 c

czerwiec

 

Nazwę czerwiec wzięto od owada czerwia (czyrwia), zwanego też zokiem. W miesiącu tym, do świętego Jana zbierano larwy tego owada, z których wyrabiano barwnik do płócien koloru czerwonego. Dawna, staropolska nazwa czerwca to ugornik, od prażącego słońca, powodującego często suszę, a przez to i ugory. Czerwcem nazwany był również dawniej konik polny.

Nie tylko dzieci (bo to przecież początek wakacji, koniec roku szkolnego), ale także dorośli z radością oczekują miesiąca, który przynosi wszystkim w darze upragnione lato. Słońce, rozgrzany piasek na plażach, srebrzyście połyskująca woda, kąpiele, żaglówki, kajaki, zapełnione pola namiotowe, szum morskich fal, wędrówki po górach z plecakami, zwiedzanie uroczych zakątków - to wszystko wkrótce stanie się rzeczywistością.

Od dawien dawna, ludzie przekazują sobie przysłowia, o których często mówi się, że są mądrością narodu. W jakim stopniu sprawdzą się obecnie, zobaczmy sami...

Pamiętajmy zatem, że:

Nie szydź z przepowiedni,
co niesie przysłowie.
Czego mędrzec nie zgadnie,
to głupi przepowie.
(Rybałt)

Kto się trzyma przysłów,
ten się mądrym stanie.
Bo przysłowia uczą -
Trzeba zważać na nie.

Bierz radę od przypowieści.
Nie potępiaj ich prostości.
("Żywot Ezopa Fryga" Biernata z Lublina, 1592 r.)

  • 18 czerwca - Elżbiety
  • Na Elżbiety kiedy leje, złe latu robi nadzieje.
  • 19 czerwca - Gerwazego, Protazego
  • Gdy na Gerwazego pada, nierychło liść opada.
    Na święty Protazy, każdy się poparzy.
    Na świętego Gerwazego i Protazego jak okwit konicz, bierz się za niego.
    Protazy, Gerwazy groch waży.
  • 21 czerwca - Alojzego
  • Dzień świętego Alojzego przyczynia wina dobrego.
  • 23 czerwca - Wandy
  • W dniu Wandy, gdy słonko bezchmurnie zachodzi, święty Jan pogodą rolników nagrodzi (24.06.)
    Wanda z Janem wianki puszczają na wodzie i wspólnie radzą o żniwnej pogodzie.

 

  • 24 czerwca - Jana

w

 

Chrzest Jana w deszczowej wodzie, trzyma zbiory na przeszkodzie.
Gdy się święty Jan rozczuli, to go dopiero Najświętsza Panna utuli. (02.07. - Marii)
Gdy się Jaś rozpłacze, matka nie utuli, (26.07. - Anny) to będzie Jaś płakał do świętej Urszuli. (21.10.)
Jana Chrzciciela już kwiecia wiela.
Gdy święty Jan łąkę rosi, to chłop siano kosi.
Jak się Janek kąpie w wodzie, żniwom deszcze na przeszkodzie.
Dzień świętego Jana woła: rwij rumianek, zbieraj zioła, bo domowe ziółka, leki, lepsze nieraz niż z apteki.
Gdy na świętego Jana kukułka zakuka, nadzieja na zboże pewno nas oszuka.
Gdy deszcz przed Janem, po żniwach rolnik jest panem.
Jak się święty Jan obwieści, takich będzie dni trzydzieści.
Już świętego Jana ruszajmy do siana.
Na świętego Jana bywa Wisła wezbrana.
Od świętego Jana w gospodarstwie zmiana.
Przed świętym Janem najdłuższy dzień panem.
Święty Chrzciciel gdy deszczem hojnie skropi pola, nie nagrodzi niepłodno pracy chłopu rola.
Kiedy z Janem przyjdą deszcze, to sześć niedziel kropi jeszcze.

Z tym dniem od dawna, wiąże się wiele przysłów, ale także i obrzędów. Pod koniec czerwca następuje przecież letnie przesilenie Słońca. Zaczyna się pora zbiorów. Ostatnim świętem cyklu rolniczego do dziś pozostały obchody wigilii i dnia świętego Jana. Niektóre z tych obrzędów zachowały się do teraz. Inne poszły w zapomnienie, albo funkcjonują tylko lokalnie, w nielicznych regionach Polski.
Warto więc przypomnieć sobie o nich.

W przeddzień świętojańskiej wigilii zbierano zioła (bylicę i łopian) i zatykano je za belki drewnianych domów, w poszycia dachów. Wierzono, że będą chroniły ludzi i zwierzęta przed chorobami. Wystarczy wybrać się na wycieczkę do skansenu, by zobaczyć zioła, związane w pęki. Ich różnorodność zdumiewa. A zapach, jaki się rozchodzi po starych domostwach, urzeknie niejednego. Zapewniam.

Wielu badaczy tradycyjnych zwyczajów (np. Oskar Kolberg w XIX wieku) opisuje, że od niepamiętnych czasów ludzie wierzyli w istnienie złośliwych duchów i czarownic, którym tylko zabiegi praktykowane w świętojańską wigilię były w stanie przeciwdziałać. Stare i młode kobiety z wioski zbierały się przed północą, w noc św. Jana - nad strumieniem, rzeką, albo na wzgórzu za wsią i tam rozpalały ognisko. Młodsze kobiety tańczyły. Starsze siedziały w ciszy. Co jakiś czas w płomienie ciskały przyniesione w fartuchach zioła (bylicę, dziewannę, rutę, szałwię i inne, które powszechnie wykorzystywane były w zaślubinowych wiankach panny młodej). Sądzono, że dym z takiego ogniska odpędza złe moce. Śpiewano przy tym pieśni o bylicy (związanej z rytuałami ślubnymi, symbolizującej siłę i skromność) i o rucie ( symbolu panieństwa). Taniec i śpiewy kończono po północy, zabierano do domów zioła, które nie zostały wykorzystane, gdzie utykano je po wszystkich kątach.

Wiele źródeł z ubiegłych wieków opowiada o spotkaniach młodzieży w noc świętojańską poza siedliskami ludzi. Odbywały się one pod lasem, nad rzeką, jeziorem, między polami. Palono wtedy ogniska, przez które chłopcy skakali. Przy tych "sobótkach" spotykała się młodzież obojga płci, dziewczyny wróżyły sobie o zamążpójściu. Rzucano do wody wianki, uplecione z ziół (często dziewczęta stawiały w nich zapalony kaganek lub świecę) i uważnie śledząc, dokąd płyną, przepowiadano przyszłość. Bywało też, że na owe wianki czatowali chłopcy. Mieli oni w przyszłości poślubić właścicielki wyłowionych wianków wierząc, że w ten sposób zdobywają wybrankę na całe życie. Ten zwyczaj świętojańskiego wróżenia przetrwał najdłużej.

W niektórych rejonach Polski przyozdabiano wiankami z modraków, maków i innych roślin kwitnących wówczas na łąkach - zwierzęta (głównie krowy) i ptactwo domowe (zwłaszcza gęsi i kaczki). Robiono to w wigilię św. Jana. Jakże piękny to zwyczaj.

Dawniej można było kąpać się dopiero od św. Jana, gdyż wierzono, że woda staje się wówczas bezpieczna, ponieważ ochrzcił ją Jan. W dzień św. Jana, jak powiadano, wszystko stawało się niezwykłe. Starodawny zwyczaj nakazywał ludziom zawsze przestrzegać praw przyrody. A 25 czerwca wszystko wracało do normy.

Noc świętojańska często była tematem podań, legend, baśni. Któż z nas nie pamięta z dzieciństwa książkowej wyprawy po cudowny "Kwiat paproci", który zakwita tylko jeden raz w roku?

W ostatnim okresie urządza się różne świętojańskie festyny i okolicznościowe imprezy w plenerze. Różnie się one nazywają. Organizatorzy zapraszają na "noc Kupały", podczas której głównymi atrakcjami są: puszczanie wianków, zabawy przy ognisku, tańce, występy zespołów ludowych, pokazy sztucznych ogni.

Może zatem warto w tym roku nie przespać tej niepowtarzalnej nocy?

 

l

Lipiec

 

Lipiec, w staropolskim języku zwany lipień, nazwę swą zawdzięcza lipom, które w tym miesiącu obficie kwitną, upajając swym zapachem nawet najbardziej wybredne nosy, jak również od podbierania pszczołom miodu z barci.
Wsłuchajmy się w rytm tego pięknego miesiąca.
Oprócz tego. że jest on najcieplejszym miesiącem w roku, charakteryzuje się on dużą ilością opadów, a co za tym idzie znaczną wilgotnością powietrza. Lipiec jest jeszcze miesiącem masowego kwitnienia. Kwitną drzewa, krzewy i liczne rośliny zielne, szczególnie rośliny wodne i nadwodne. Dużo kwiatów występuje w ogrodach. Bardziej ogołocone są pola i łąki (bo to przecież sianokosy, żniwa). Dojrzewają owoce wielu roślin.
W świecie zwierzęcym wre najbujniejsze życie, zarówno na lądzie, jak i w wodzie. Trwają jeszcze gody licznych owadów i innych bezkręgowców. Owady fruwające występują w ogromnych ilościach we wszystkich środowiskach. W lipcu w ogrodach i parkach kwitnie bardzo dużo kwiatów rocznych: aksamitki, goździki, nasturcje, lwie paszcze, cynie, dalie, kosmosy, lobelie, szałwie, żeniszki, niecierpki, floksy i wiele innych. Trudno wyliczyć wszystkie. W ogrodach i pod płotami przybywa malw, mieczyków, ale również i chwastów. W pełni kwitnienia są róże.
W lipcu kończą się truskawki, masowo dojrzewają porzeczki i agrest, maliny, czereśnie i wiśnie, zaczynają się śliwki renklody i najwcześniejsze gruszki oraz jabłka papierówki.

W tym miesiącu obserwuje się największe nasilenie motyli. Większość z nich to szkodniki, jak kuprówka rudnica, pierścienica nadrzewka, brudnica nieparka, bielinki i inne.
Wśród ptaków kończy się okres lęgowy. Mniejsze ptaki wyprowadzają już nawet drugi raz pisklęta. Obserwuje się je teraz na drzewach owocowych, gdzie dojrzewają właśnie wiśnie.
Ciągle słyszy się śpiew ptaków, ale głównie o świcie i pod wieczór. Jednak nasilenie śpiewu zmniejszyło się. Ucichł już słowik, ucichły również niektóre inne gatunki. W czasie największych upałów w ciągu dnia w ogrodach jest prawie cicho. To za sprawą św. Wita (15 czerwca), gdyż zgodnie z ludowym porzekadłem: "Na święty Wit, połowa ptactwa cyt". Śpiewa jednak kulczyk, ptak pochodzący z południa i niewrażliwy na ciepło. W ogrodach rozlega się także donośny śpiew zaganiacza, który szybko powtarza te same motywy, jakby kogoś przedrzeźniał. Częstym gościem jest wilga, która nieraz zakłada gniazda na starych, wysokich drzewach owocowych. Jej piękny śpiew rozbrzmiewa daleko. W ciepłe wieczory i noce często rozlega się piskliwy głos pójdźki (jest to sowa). Jej nazwa pochodzi od głównego tonu, który brzmi jak "pójdź".
Warto wybrać się za miasto i posłuchać głosów ptasich.

W lipcu na polach praca wre. Rozpoczynają się przecież żniwa, zwykle w połowie miesiąca. Zwykle pierwszy schodzi z pola rzepak ozimy i zaraz po nim żyto, nieco później pszenica. Na polach przybywa coraz to więcej mendli. W lipcu zaczyna kwitnąć gryka, na której białe kwiaty utrzymują się jeszcze przez cały sierpień. Zaczynają też kwitnąć późne ziemniaki.

A co się dzieje nad wodą?
W środowisku wodnym i nad brzegami jezior, rzek kwitnie w lipcu ogromna większość roślin. Zaczyna kwitnąć trzcina pospolita. Wszędzie widać duże wiechy, kłosy, pałki wśród najwyższych szuwarów. Pojawiają się również wielkie kiście nadwodnych szczawi. Pod wodą kwitnie nadal rogatek szorstki i zaczyna kwitnąć przęstka pospolita.

Także na wydmach nadmorskich i na plaży spotyka się coraz więcej kwitnących roślin. Na pewno znajdziemy wśród nich i takie, które rosną również w głębi kraju na wydmach i po suchych, sosnowych lasach, jak np. pospolite kocanki piaskowe, czy też trawę szczotlichę siwą.
Z roślin spotykanych wyłącznie nad morzem zakwita w lipcu najpiękniejsza - mikołajek nadmorski.
Lipiec to raj dla wędkarzy. Letnie noce i ranki są wymarzone dla połowu. Letni, ciepły wietrzyk, woda, wędka. Na nią można złowić w lipcu głównie karasie, karpie, leszcze, sumy, węgorze i wzdręgi.

Lipcowy las nie obfituje już w kwiaty. Ale oferuje nam piękny zapach, świeże powietrze i owoce. W upalne dni bór sosnowy z daleka daje znać o sobie silną wonią żywiczną. Las liściasty staje się w lipcu mroczny, gdyż liście tworzą gęsty parasol. Las daje nam w darze jagody, maliny, poziomki.
W lipcu można znaleźć owocniki większości pospolitszych grzybów jadalnych i trujących. Mimo to lipiec nie jest jeszcze porą najobfitszego występowania grzybów. Pod koniec tego miesiąca zaczynają ukazywać się maślaki i rydze. Podczas upałów lipcowych las nieco cichnie. Roją się natomiast motyle. W żadnym innym miesiącu roku nie spotykamy ich w lesie tyle co w lipcu. Na nasłonecznionych polanach leśnych pełno najpiękniejszych naszych gatunków, jak paź królowej, rusałka pawik, rusałka wierzbowiec, cytrynek i wiele innych. Charakterystycznym zjawiskiem ciepłych wieczorów letnich, już od czerwca, są loty nietoperzy.

Właśnie teraz, latem mamy okazję częściej obcować z przyrodą i podziwiać jej uroki. Piękno jest wszędzie; wystarczy tylko dobrze się rozejrzeć i chcieć je dostrzec.

A teraz czas na prezentację przysłów na lipiec. Może się spełnią?

·         Lipcowe upały, wrzesień doskonały.

·         Miesiąc lipiec musi przypiec i ostatki mąki wypiec.

·         Gdy się pająk w lipcu przechodzi, ze sobą deszcz przywodzi, gdy swą pajęczynę psuje, bliską burzę czuje.

·         Upały lipcowe, mrozy styczniowe.

·         Lipcowe deszcze - dla chlopa kleszcze.

·         W lipcu upały, styczeń mroźny cały.

·         Lipcowa pogoda, dla chłopów żniwna swoboda.

·         Kiedy lipiec daje deszcze, długie lato będzie jeszcze.

·         Gdy lipiec z deszczem, zima będzie z wiatrem.

·         Czego lipiec i sierpień nie dowarzy, tego wrzesień nie usmaży.

1 lipca - Haliny

Deszcze dnia pierwszego i drugiego, są zapowiedzią deszczu czterdziestodniowego.
Gdy Halina łąki zrosi, rolnik z wody siano kosi.

2 lipca - Marii

W dzień Marii Nawiedzin, gdy deszczyk porosi, czterdzieści dni podobnych po sobie przynosi.

8 lipca - Prokopa

Źle na Prokopa, jak zmoknie kopa.
Święty Prokop, marchwi ukop.

10 lipca - Siedmiu Braci Śpiących

Siedmiu braci przepowiada, ile tygodni pada.
Jaka jest pogoda w dzień Siedmiu Braci Śpiących, taka będzie przez następnych siedem tygodni.

13 lipca - Małgorzaty

Kiedy na Małgorzatę kropi, siano źle się skopi.
Święta Małgorzata zapowiada koniec lata.
W dzień Świętej Małgorzaty pierwsze gruszki do chaty.
Święta Małgorzata, pierwsza żniwiarka.
W lipcu się kłosek korzy, że niesie dar Boży, a najpierwsza Małgorzata sierp w zboże założy.

15 lipca - Henryka

Z Henrykiem upał przybiera i kanikułę otwiera.

19 lipca - Wincentego

Na świętego Wincentego, będziem jedli chleb z nowego.

20 lipca - Hieronima

Hieronim zwykle upalnie się nosi, ale czasem wody rzek podnosi.

24 lipca - Krzysztofa

Im na Krzysztofa większe pogody, tym zimą sroższe nastaną lody.

25 lipca - Jakuba

Jaki Jakub do południa, taka też zima do grudnia; jaki Jakub po południu, taka też zima po grudniu.
Leje od Jakuba do Ignaca (31.07.) stracona rolnika praca.
Na święty Jakub chmury, będą śniegu fury.
Na Jakuba deszcz, złych żniw wieszcz.
Ciepły święty Jakub - zimne Boże Narodzenie.
Święty Jakub jasny, zima sucha.
Trzy dni przed Jakubem, gdy deszcz na dworze, niebogato będzie w rolnika komorze.

26 lipca - Anny

Od świętej Anny, nie dotrwa południa deszcz poranny.
Od świętej Hanki, chłodne wieczory i poranki.
Na świętą Annę mrowiska, szukaj w zimie ogniska.
Szczęśliwy, kto na świętą Annę, wypatrzy sobie pannę.
Święta Hanna to już jesienna panna.

29 lipca - Marty

Około dnia świętej Marty ze żniwami już nie żarty.

 

s

Sierpień

 

Sierpień lub ze staropolska stojęczeń skojarzony jest ze staniem przyrody, która wyczerpana plonem odpoczywa do jesieni. Miesiąc ten zawdzięcza swą nazwę również sierpowi, którym w dawnych czasach sierpiono, czyli według obecnej nazwy koszono zboże. Czasem jeszcze można spotkać w użyciu sierp, zwłaszcza podczas koszenia zarośniętych trawą rowów przydrożnych. Sierpień nazywany jest w fenologii polskiej „późnym latem”. Ponownie zakwitają łąki, zakwitają również chwasty na ścierniskach. W drugiej połowie miesiąca zakwitają wrzosy w lasach i na nieużytkach. Na ogół jest to jednak okres owocowania - dojrzewają owoce przeróżnych drzew i krzewów, zarówno ozdobnych, jak i owocowych. W świecie zwierzęcym obserwujemy pierwsze odloty ptaków. W południowe strony odlatują wilgi, kukułki oraz liczne ptaki wodne i błotne. Jaskółki zbierają się w stada, odbywają swoiste "sejmiki" i pod koniec miesiąca odlatują. Również bociany w pierwszych dniach miesiąca stają się samodzielne. Już wtedy zaczynają gromadzić się w stada, by pod koniec miesiąca odlecieć. Cichnie w ciągu tego miesiąca otaczająca nas przyroda. Pojawiają się już czarne owoce dzikiego bzu, na czerwono przyozdabiają się jarzębiny. W sadach i ogrodach dojrzewają ostatnie wiśnie. Dojrzewają również śliwki, renklody, letnie odmiany jabłek i gruszek. W parkach i na skrajach ogrodów z daleka widzimy już szerokolistne liście łopianów. Na polach w sierpniu dojrzewa jary jęczmień i owies. Rolnicy zaczynają przeorywać ścierniska. Kwitnące na czerwono pola gryki powoli zaczynają zawiązywać owoce. Masowo kwitną ziemniaki. Na ścierniskach bujnie rozwija się życie. Kwitnie tam ostróżka, rumian polny, rdest plamisty, i wiele innych drobnych roślinek. Na polnych miedzach, po skoszeniu zbóż widać purpurowe koszyczki jesiennych chabrów. W sierpniu łąki na nowo okrywają się nową zielenią traw. Znowu zaczynają na nich kwitnąć barwne kwiaty - białe, żółte i różowe kwiatki koniczyn, żółta komonica, groszek łąkowy, białe złocienie, niebieskie bodziszki łąkowe i białe świetliki łąkowe. W lasach niewiele już kwitnie roślin. Większość z nich potworzyła już owoce o przeróżnych barwach. Na polankach, zrębach i przecinkach zaczynają dojrzewać jeżyny. W upalne dni lasy upojnie pachną żywicą. Nadal owocują borówki czernice, w suchych i ubogich lasach sosnowych zaczynają kwitnąć wrzosy, tworząc przepiękne kępy lub wielkie lite kobierce. Po deszczach zaczynają pojawiać się grzyby. Obok fioletowoczarnych kiści dzikiego bzu, zwanego u nas hyćką, pojawiają się czarne owoce czeremchy, na krzakach kaliny czerwienieją owoce zebrane w rzadkie grona. Niejednokrotnie zdarza się, że sierpień jest najcieplejszym i najładniejszym miesiącem w roku. Dni stają się wraz z biegnącym czasem coraz krótsze - w ciągu sierpnia dzień skraca się bez mała o dwie godziny. Cała otaczająca przyroda obdarza nas w tym miesiącu swym wybujałym wręcz pięknem. Pod koniec miesiąca wyczuwamy wraz z zapachem grzybów nadchodzącą jesień.

Ale na razie weselmy się, przecież sierpień to drugi miesiąc wakacji. Niektórzy właśnie teraz wyznaczyli sobie spotkanie z przyrodą, ze szumem morskich fal, górskimi wędrówkami, czy też żaglami na środku jezior.
Nieważne, gdzie się jest, ważne jest to, czy potrafimy dostrzec otaczające nas piękno, które tak naprawdę można znaleźć wszędzie, jeśli tylko się chce. Poszukajmy zatem!
A więc, cieszmy się sierpniem - następny będzie dopiero za rok!

Jest wiele przysłów na sierpień. Przedstawię niektóre z nich. Ciekawe, czy się sprawdzą? Przekonamy się już za miesiąc.

Czego sierpień nie dowarzy, tego wrzesień nie doparzy.

Z sierpem w ręku witać sierpień, wiele uciech, wiele cierpień.

Jaki pierwszy, drugi, trzeci, taki cały sierpień leci.

Ostatni sierpnia zapowiada, jaka pogoda na październik wypada.

Gdy na początku sierpnia skwar trzyma, to nieostra bywa zima.

Gdy w dni sierpnia spieka wszędzie, tedy długa zima będzie.

Gdy z początku sierpień częste grzmoty miewa, tedy też do końca takąż nutę śpiewa.

Początki sierpnia pogodne, wróżą zimy łagodne.

Kiedy sierpień wrzos rozwija, jesień krótka, szybko mija.

Gdy w sierpniu z północy dmucha, nastaje zwykle posucha.

Kiedy sierpień przychodzi, reszta zboża z pola schodzi.

W sierpniu grzmotów wiele, mokrą zimę ściele.

W pierwszym tygodniu pogoda stała, będzie zima długa, biała.

Jak po lipcu sierpień się ochłodzi, to później zima twarda z wielkim śniegiem chodzi.

Jeśli w sierpniu dni jasne, będą stodoły ciasne.

1 sierpnia - Piotra Palikopy

Gdy na Piotra trwa pogoda, to na równinach jest woda, ale bieda na górala, zboża upał powypala.
Na świętego Palikopy grom popali snopy.

2 sierpnia - Gustawa

Na święty Gustaw, kopy w polu ustaw.

4 sierpnia - Prokopa, Dominika

Jak deszcz na świętego Prokopa, to zgnije niejedna kopa.
Na świętego Prokopa, szykuj plecy do snopa.
O świętym Prokopie, żyto w snopie.
Na święty Dominik, kopy z pola myk, myk, myk.
Gdy ciepło na Dominika, ostra zima nas dotyka.
Na świętego Dominika, śpiew ptactwa zanika.
Na świętego Dominika, zboże z pól do gumna zmyka.

6 sierpnia - Przemienienie Pańskie, Jakuba

W Przemienienie Pańskie są burze szatańskie.
Po Pańskim Przemienieniu sierp na ramieniu.
Z jaką pogodą Jakub przybywa, taka i we wrześniu bywa.

7 sierpnia - Kajetana

Święty Kajetanie, strzeż od deszczu sprzątanie.

10 sierpnia - Wawrzyńca

Na święty Wawrzyniec, wolny przez pola gościniec.
Na święty Wawrzyniec, dostaje kapusta wieniec, a od Tadeusza dostaje kapelusza.
Około Wawrzyńca święta i w dzień, gdy Maria w niebo wzięta (15.08.), jasny czas, wesoły, dość wina daje na stoły.
Gdy Wawrzyniec i Bartłomiej pogodą dopisują (24.08.), piękną jesień obiecują.
Gdy na Wawrzyniec słota trzyma, do Gromnic lekka zima (02.02.).
Wawrzyniec pokazuje, jaka jesień następuje.
Na święty Wawrzyniec, czas orać ozimiec.
Gdy na Wawrzyńca orzechy obrodzą, to w zimie mrozy dogodzą.
Na święty Wawrzyniec, będzie wnet ze żniwem koniec.

12 sierpnia - Klary

Od świętej Klary, są już ładne dary.

15 sierpnia - Marii (Wniebowzięcie)

Na Wniebowzięcie pokończone żęcie.
Wniebowzięcie Panny kiedy w słońcu chodzi, rok dużo owoców obrodzi.
Gdy na Wniebowzięcie Panny ciepło dopisuje, to ciepły i pogodny koniec lata obiecuje.

16 sierpnia - Rocha

Na święty Roch, w stodole już groch.
Od świętego Rocha na pole już socha.

17 sierpnia - Jacka

Jeśli w dzień świętego Jacka deszcz nie plucha, będzie jesień sucha.
Na święty Jacek, z nowej pszenicy placek.
Gdy Jacek suchy, rozprasza jesienne pluchy.
Jeśli na Jacka nie pada, suchą jesień zapowiada.

20 sierpnia - Bernarda

Jeśli na Bernarda ziemia twarda, to będzie zima harda, a jak miękka, to lekka.

24 sierpnia - Bartłomieja

Bartłomieja naśladuje cały wrzesień, a z nim jesień.
Gdy koło Bartłomieja liść opada, prędko zima bywa rada.
Gdy susza w Bartłomieja, mroźnej zimy jest nadzieja.
Gdy się Bartłomiej grzmotem zgłosi, grady i rychłe śniegi przynosi.
Święty Bartłomiej gdy jasny, pogodny, da piękną jesień i zbiór win dorodny.
Bartłomiej zwiastuje, jaka jesień następuje, i czy w przyszłym latku, pożyjesz w dostatku.
Kto na święty Bartłomiej siał, będzie chleb miał.
Święty Bartłomiej wiele rzeczy umie, bąki dusi, muchy tłumi.

25 sierpnia - Luizy, Ludwika

Gdy na Luizy ładnie, śnieg późno spadnie. Na świętego Ludwika, zboże z pól umyka.

28 sierpnia - Augustyna

Od świętego Augustyna, orka dobrze się poczyna.

 

w

Wrzesień

 

Wrzesień, staropolska nazwa wrzosień - nazwa tego miesiąca pochodzi od kwitnienia wrzosów. Wrzesień, pierwszy miesiąc w którym zaczyna swe królowanie jesień, bywa w Polsce piękny, ciepły i słoneczny. Promienie słoneczne padają bardziej z ukosa i nie grzeją już tak silnie jak w poprzednich miesiącach. Noce zaczynają być chłodne, pod koniec miesiąca zdarzają się poranne przymrozki. Wrzesień, zwany w polskiej fenologii wczesną jesienią, jest miesiącem owocowania. Dojrzewają w tym czasie owoce i nasiona licznych drzew i krzewów, przyozdabiając je w jaskrawe barwy. Czerwienieją drobne, podłużne owoce berberysu, owoce róży i głogu, swą czerwienią zachwycają owoce jarzębiny i kaliny. Ostrą czerwienią odcinają się od zielonych gałązek owoce cisa. Sypią się z wysoka żołędzie dębów, kanciaste orzeszki buków, wielkie i błyszczące kasztany, pośpiesznie wirując spadają skrzydlaki klonów, jaworów i lip.
Pod koniec miesiąca zaczynają się zmieniać barwy liści, dodając do barwy soczystej zieleni tony żółte, czerwone i złote. Na ścianach domów, na murach i płotach żółcą się i czerwienieją liście dzikiego wina, zwanego też winobluszczem. Majestatycznie wznoszą się przepiękne jak pióropusze liście sumaka octowca. W sadach dojrzewają masowo śliwki, gruszki, jabłka, winogrona, orzechy laskowe i włoskie. Na łąkach i bagnach zbierają się do odlotu żurawie. Również w końcu miesiąca gęś gęgawa zaczyna swą wędrówkę na południe. Podczas przelotów zatrzymują się u nas liczne ptaki z północy. Niektóre polecą dalej na południe, inne zostaną na zimę. W lesie dojrzewają masowo jeżyny, borówki brusznice, żurawiny. Szyszki na drzewach iglastych zaczynają się otwierać, sypiąc dookoła drobnymi skrzydlatymi nasionami. Pola zapomniały już o szumie łanów zbóż. Rolnicy dokonują podorywek i orek przedsiewnych. Sieją zboża ozime - żyto, pszenicę i jęczmień ozimy. Coraz więcej pól jest zaoranych i obsianych. Zaczynają wschodzić zboża ozime. Podsychają łęty ziemniaczane - zaczyna się powszechne kopanie ziemniaków. W powietrzu wyczuwalny jest zapach palonych suchych łętów - jest to jeden z zapachów jesieni. Zbiera się z pól buraki, fasolę, kukurydzę, cebulę i pomidory. Zbiory plonów były od dawien dawna ukoronowaniem całorocznej pracy rolników. Stanowiły o ich bogactwie i dostatku. W dawnych wiekach święto plonów organizowano po zakończeniu żniw. Gdy zebrano zboże, z kłosów splatano wianek, który wkładano na głowę przodownicy. Żniwiarze ze śpiewem wędrowali do dworu, gdzie wianek oddawano właścicielowi ziemi, a on wynagradzał żniwiarzy. Na dworskich dziedzińcach odbywały się huczne zabawy.

Spójrzmy również na miesiąc wrzesień poprzez pryzmat przysłów polskich:

Czego lipiec i sierpień nie dowarzy, tego wrzesień nie dosmaży.

Wrześniowa słota, miarka deszczu, korzec błota.

Gdy nadejdzie wrzesień, wieśniak ma zawsze pełną stodołę i kieszeń.

Oto wrzesień, bliska jesień.

Gdy wrzesień to jesień, leniwiec ma próżną kieszeń.

Wiele ostu we wrzesień wróży pogodną jesień.

Skoro wrzesień, to już jesień, ale jabłek pełna kieszeń.

Gdy wrzesień z pogodą zaczyna, zwykle przez miesiąc pogoda się trzyma.

Wrzesień jeszcze w słońcu chodzi, babie lato już się rodzi.

Kto pracował w lecie, temu powie wrzesień, ciesz się gospodarzu, tłusta będzie jesień.

Wrzesień wrzosami strojny, lecz od pracy znojny.

1 września - Idziego

Gdy na święty Idzi ładnie, śnieg na pewno późno spadnie

5 września - Wawrzyńca

Święty Wawrzyniec pokazuje jaka jesień następuje

5 września - Justyna

Na świętego Justyna siew się w polu zaczyna

7 września - Reginy

Święta Regina gałęzie ugina

9 września - Narodzenie Marii Panny

Maryja się rodzi, jaskółka odchodzi

11 września - Prota

Jeśli na świętego Prota jest pogoda albo słota, to na świętego Nikodema deszcz pada albo go nie ma

14 września - Podwyższenie Świętego Krzyża

Na podwyższenie Świętego Krzyża jesień się zbliża

15 września - Nikodema

Pogoda na Nikodema - cztery niedziele deszczów nie ma

18 września - Ireny

Kiedy Irena z mrozem przybywa, babie lato krótkie bywa

21 września - Mateusza

Święty Mateusz dodaje chłodu i po raz ostatni podbiera miodu

29 września - Michała

Od świętego Michała Anioła trąbka myśliwego do lasu woła

Jest to czas, gdy lato przesila się na rzecz jesieni. Pod koniec miesiąca pojawia się tzw. babie lato. Małe pajączki snują długie nici, za pomocą których odbywają wraz z wiatrem długie wędrówki. W lasach wrzosowych kwitną i przekwitają liliowe kobierce wrzosów. Występują masowo grzyby. Czyż miesiąc wrzesień nie jest uroczy? Poddajmy się jego urokowi, nacieszmy się gamą barw, zapachami, babim latem, na którym zawisły krople rosy, chłodnymi porankami. Uwierzcie mi - warto!

 

p

Październik

 

Nazwa tego miesiąca pochodzi od snujących się po polach nitek odpadów z obrabianego lnu i konopi, zwanych paździerzem. W języku staropolskim pościernik oznacza pozostawione po żniwach ścierniska. W październiku jest jeszcze wiele dni słonecznych, jednak słońce nie grzeje już zbyt mocno i zachodzi o wiele wcześniej niż w poprzednich miesiącach. Wieczory, noce i poranki potrafią już być bardzo chłodne. Pojawiają się poranne przymrozki. W ciągu tego miesiąca następuje całkowita zmiana koloru liści. Zieleń znika, ustępując miejsca barwom żółtym, brązowym, rudym i czerwonym. Zielony kolor zachowują jedynie drzewa szpilkowe. Powstaje swoisty dla tej pory roku koloryt, nadający szczególnie w dni słoneczne tak wspaniały urok "polskiej jesieni". W małych przydomowych ogrodach kwitną jeszcze późnojesienne chryzantemy zwane również złocieniami, balsaminki, cynie i astry. Żółkną do końca liście drzew i krzewów. Na polach w pażdzierniku sprząta się rośliny korzeniowe - buraki cukrowe oraz pastewne: marchew i seler. Z czasem pola pustoszeją coraz bardziej. Jedynie wschodząca ozimina nadaje im kolor świeżej, soczystej zieleni. Częstymi gośćmi są teraz liczne stada żerujących tam wron, gawronów, kawek i szpaków. Myszy polne wędrują z pól do zabudowań i stogów. Kaczki krzyżówki, łyski, cyranki i cyraneczki gromadzą się w stada i odlatują na południe. Na południe i zachód odlatują również łabędzie. Ponad naszymi głowami przelatują olbrzymie klucze dzikich gęsi. Często w nocy słychać ich gęganie - jakby pożegnanie i obietnicę wiosennego powrotu. W lesie liście mienią się bajecznymi kolorami. Opadnięte listowie tworzy pod stopami miękki, różnobarwny kobierzec, odurzając nas swym niepowtarzalnym zapachem.

Z drzew iglastych jedynie modrzew traci swe szpilki. Nadal można natrafić na wiele gatunków grzybów, które nie występują już jednak tak obficie, jak w sierpniu i wrześniu. Jest na to zbyt późno i zbyt zimno. Z dębów i buków sypie się coraz więcej żołędzi i buczynowych orzeszków. Spadają ostatnie kasztany. Na początku października, w słoneczne dni, można zaobserwować delikatne, srebrzące się niteczki wysnuwane przez małe pająki. Jest to babie lato - zwiastun zbliżającej się szarugi jesiennej. W końcu tego miesiąca zaczynają się zwykle słoty jesienne, połączone czasami z opadami śniegu.

Październik także ma swoje miejsce w nieprzebranym zbiorze przysłów polskich:

Liść na drzewie mocno trzyma, nie tak prędko przyjdzie zima.

Gdy jesień zamglona, zima zaśnieżona.

Jesień tego nie zrodzi, czego wiosna nie zasiała.

Na jesieni świat się mieni.

Październik chodzi po kraju, cichnie ptactwo w gaju.

Babskie lato w październiku: baby mają robót bez liku.

W krótkie dzionki października, wszystko z pola, sadu znika.

4 października - Franciszka

Na świętego Franciszka, szuka ziaren w polu myszka.
Na świętego Franciszka, odlatuje pliszka.

12 października - Maksymiliana

Na Maksymiliana podaj futro dla pana.

13 października - Edwarda

Na Edwarda jesień twarda.

15 października - Jadwigi, Teresy

Święta Jadwiga ostatnie jabłko dźwiga.
Na świętą Teresę odziej się w bekiesę.

18 października - Łukasza

Na święty Łukasz czego jeszcze w polu szukasz?
Na święty Łukasz próżno grzybów szukasz, lecz rydz jeszcze nie zawadzi, jeśli mróz go nie zdradzi.

21 października - Urszuli

Po świętej Urszuli trudno wyjść w samej koszuli.
Święta Urszula perły szronu rozsnuła, miesiąc wiedział, nie powiedział, słońce wstało, pozbierało.

 

l

Listopad

 

 

Listopad jest ostatnim miesiącem jesieni, zwanym w fenologii polskiej "późną jesienią. Listopad przyjął nazwę od opadających liści. Dawniej bowiem liść zwany był listem, dlatego z połączenia słów: list i opad powstało jedno słowo: listopad.
W tym przedostatnim miesiącu roku kończy się niemal całkowicie okres wegetacyjny roślin i zwierząt. Jeszcze na "spóźnionych drzewach i krzewach, takich jak: sosna, świerk, jałowiec, dojrzewają nasiona. Na nielicznych drzewach utrzymują się liście, zresztą zbrunatniałe i zeschnięte. Prace w polu dobiegają końca. Z naszych terenów odlatuje ostatni z ptaków - skowronek. Cała przyroda w połowie miesiąca jest już zwykle przygotowana do okresu zimowego. Nie widać latających owadów, z których jedynie samce piędzika przedzimka i piędzika siewieraka odbywają na początku listopada lot godowy.
Gdy rozglądamy się wokoło to zauważamy, że drzewa w sadach i parkach mają niestety niewiele liści, albo już potraciły je całkowicie. Leżą one teraz grubą, szeleszczącą warstwą na ziemi, tworząc czasami różnobarwny kobierzec. Zachowały zieloność tylko drzewa szpilkowe i zimozielone krzewy. W sadach zebrano wszystkie owoce. Barwne owoce utrzymują się jeszcze na niektórych krzewach ozdobnych. Widać więc czerwone owoce jarzębin, kalin, suchodrzewów, berberysów, irgi, róż, głogów oraz czarne owoce dzikich bzów, niektórych gatunków irgi, białe - śnieguliczki, pomarańczowe owoce rokitnika, fioletowe jagódki jałowców i wiele innych. Szczególnie pięknie odcinają się od ciemnej zieleni szpilek - czerwone osnówki owoców cisa. Bardzo efektowne są niskie, często przyziemne krzewy irgi o czerwonych lub czarnych, gęsto ustawionych owocach i długo utrzymujących się listeczkach błyszczących, ciemnozielonych lub przybierających gorące, żółtoczerwone zabarwienie.
W ogrodach kwiatów już prawie nie ma. Pozostały tylko kwitnące późną jesienią astry o drobnych, przeważnie fioletowych koszyczkach, zwane w naszym regionie pospolicie "marcinkami”, a także chryzantemy oraz drobniejsze złocienie, które zdobią oprócz ogrodów, także parki i skwery miejskie. Wytrzymują one nawet przymrozki lub lekkie przyprószenie śniegiem. Ze zwierząt obserwuje się w ogrodach już tylko ptaki. Zatrzymują się teraz ostatnie z wędrujących na południe. Wśród bezlistnych drzew uwijają się w pogodne dni gile, mysikróliki, sikorki. Gdy w listopadzie wypogadza się i robi nieco cieplej, odzywa się jeszcze kopciuszek, który dopiero pod koniec miesiąca odlatuje na południe lub zachód Europy.

A co się dzieje na polach? Otóż tu i ówdzie sprząta się ostatnie spóźnione buraki. Kończą się orki pod siewy wiosenne. Wszelkie prace w polu ustają wraz z nastaniem mrozu i zamarznięciem ziemi. Oziminy wysiane wczesną jesienią zaczynają się krzewić i coraz bardziej zielenić. Reszta pól pozostaje zaorana w ostrą skibę. Na gołych polach spotać można jastrzębie, dropie, stada wron, gawronów i kawek oraz szczygły. Nie widać już prawie gryzoni, które śpią albo przeniosły się do stodół czy domostw. Oprócz ozimin jedynie mchy w lasach zachowują barwę soczystej zieleni i wydają się nam piękne, jak nigdy dotąd.

 

Listopad większość z nas uważa za najsmutniejszy miesiąc w roku. Dużo w tym prawdy. Bo i przyroda nas tak nastraja. Wszędzie jest pusto, szaro, smętnie, wilgotno. Dość często w tym miesiącu występują opady deszczu, a także śniegu lub śniegu z deszczem. W górach listopad należy już do miesięcy zimowych. Śnieg tam leży niemal wszędzie, a jeśli znika, to tylko na bardzo krótko.

Jak sobie radzono dawniej i teraz z tym niemiłym dla człowieka okresem? Jeszcze nie tak dawno rytm życia mieszkańców Polski był zgodny z porami roku. Gdy wraz z nadejściem jesieni słońce nad horyzontem wędrowało coraz niżej i mniej czasu można było poświęcić pracy - ludzi ogarniał niepokój. Jakby świat stawał się coraz mniej przyjazny. Jakby do krainy ludzi wkraczały jakieś obce istoty. Rozpoczynały się więc rytuały, które, jak można sądzić, miały na celu obłaskawienie owych istot. Jesienią kończył się czas ludzi i życia. Obrzędy skupiały się na symbolicznym zamieraniu. Dziś listopad zaczyna się Świętem Zmarłych, ustanowionym niegdyś przez Kościół jako dzień Wszystkich Świętych. Następna doba to Zaduszki, poświęcone duszom zmarłych bliskich. Dawniej (nie tylko w Polsce) zaduszkowe święta rozsiane były po całym roku. Na wschodzie Polski obrzędy ku czci zmarłych zwano Dziadami i obchodzono je trzy razy w roku. Jesienne, gdy pozostawiono już ziemię w spokoju na zimowy odpoczynek. Zanoszono wtedy na groby kołacze i jadło (kasze), odprawiano modły. Zimowe odbywały się pod koniec karnawału. Na noc zastawiano stoły jedzeniem i napojami, zapalano świece. Siedząc pod ścianami na ławach ludzie towarzyszyli zapraszanym duszom w uczcie. Wiosenne dziady przypadały na piąty dzień po Wielkanocy, a ich praktykowanie przetrwało niemalże do współczesności. Przetrwało, mimo że już w 993 r., w odległym od Polski opactwie Cluny (Burgundia) postanowiono święto dusz zmarłych obchodzić tylko raz w roku. Wraz z przyjmowaniem chrześcijaństwa i jego kultury obyczaj ten przejęli także nasi przodkowie. Pomimo zakorzenienia się na naszych ziemiach chrześcijaństwa, ludzie często wracali w praktykach do pradawnych wierzeń i obrzędów. Wierzono, że w noc zaduszkową wszystkie dusze, które nie zostały zbawione przybywają do świata ludzi, zatrzymują się w kościołach, w kaplicach, na cmentarzach. Sądzono, że świat ludzi spotyka się z "tamtym światem”.
Żeby nie poddać się wyłącznie temu zaduszkowemu nastrojowi, ludzie organizowali w tym okresie także zabawy.
Większe święto stanowił dzień św. Marcina, obchodzony 11 listopada. Dzień ten był wolny od zajęć gospodarskich, stawały nawet młyny i wiatraki, a ludność udawała się do dworów, by składać daniny oraz czynsze. W wielu środowiskach w dniu tym spożywano gęś i wróżono z jej kości piersiowej.
Kim był św. Marcin? Żył on w IV wieku, chociaż rok jego urodzenia nie jest dokładnie znany (wg niektórych źródeł urodził się w 316 r., według innych w 401 r.). Był rodem z Panonii (Węgry). Swego czasu był żołnierzem rzymskim, a później założycielem najstarszego klasztoru w Galii, a także biskupem w Tours. W naszym regionie, tzn. w Wielkopolsce, dzień ten kojarzy nam się przede wszystkim ze Świętem Niepodległości oraz z rogalami. Tak, właśnie wtedy zjadane są duże ilości przepysznych rogali, nadziewanych makiem, z dodatkiem migdałów, rodzynek i innych specjałów. Przed cukierniami tworzą się kolejki. Każdy bowiem chce w tym dniu skosztować choćby niewielkiego rogalika. Łasuchy potrafią delektować się kilkoma w ciągu całego dnia. Cukiernie wielkopolskie w wyrobie rogali mają wieloletnie tradycje. Tajemnicą okryta jest technika wypieku rogali, składników, z których powstają te pyszności. Tradycja rogali marcińskich sięga roku 1891. Proboszczem w kościele pod wezwaniem św. Marcina w Poznaniu był ksiądz Lewicki, wielki patriota i społecznik. Zaapelował on z ambony do parafian, aby wzorem świętego Marcina w dniu jego imienin ofiarowali coś najuboższym. W piekarni Melzera, która znajdowała się naprzeciwko, wypieczono rogale i 11 listopada rozdano je najuboższym. Od tego roku, najpierw tylko w piekarni Melzera, a później również w innych, zawsze 11 listopada powstawały drożdżowe zawijańce z różnymi nadzieniami. Dzisiaj tradycji tej hołdują wszyscy cukiernicy, a sprzyjają jej apetyty poznaniaków, którzy co roku zjadają w święto Marcina ponad 150 ton rogali.
Jeżeli ktoś z innego regionu Polski odwiedzi nasze strony niech koniecznie skosztuje rogala! Tradycji musi stać się zadość, prawda?
W Poznaniu - św. Marcin ma swoją ulicę i to w centrum miasta. W dniu jego święta można zobaczyć na tej ulicy przebierańców, no i oczywiście św. Marcina na siwym koniu.
Bawiono się również w wigilię św. Katarzyny (25 listopada) i św. Andrzeja (30 listopada). Obecnie bardziej popularne są "Andrzejki”.
Przed dniem św. Katarzyny chłopcy ucinali gałązkę wiśni i wsadzali ją do ziemi. Gdy zakwitła przed Nowym Rokiem, wróżyć miała rychłe małżeństwo. Dziewczęta w dzień św. Andrzeja wróżyły, czy wyjdą w ciągu roku za mąż - z igieł puszczanych na wodę. Tak więc były to wróżby o charakterze matrymonialnym. Najpopularniejsze są także i dzisiaj wróżby związane z laniem wosku i cyny na wodę. Wosk, cynę lub ołów roztapiano w blaszanej łyżce nad płonącymi węglami, a następnie wylewano na wodę. W zakrzepłych nieforemnych kształtach upatrywano podobieństwo do pewnych przedmiotów, z którymi łączyły się odpowiednie wróżby. Wróżono także licząc kołki w płocie, rzucając w naczynie z wodą pierścionki, z pierwszych zasłyszanych w tym dniu słów. Powszechne było także wróżenie ze snów, które tego dnia się przyśniły. W tym celu wkładano pod poduszkę rozmaite części garderoby, czasem nawet cegłę. Wierzono święcie, że mężczyzna, który się przyśnił, zostanie mężem. W andrzejkową wigilię dziewczęta chowały pod poduszki kartki, na których wypisane były imiona chłopców. Rankiem wyciągały jedną - widniało na niej imię przyszłego męża.
Wróżb tego rodzaju było zresztą znacznie więcej. Dlatego też dzień św. Andrzeja dostarczał nie lada przeżyć i prognostyków.

Póki co, przed nami ponury listopad, z szarugami, z krótkim dniem, pustką dookoła. Ale nie martwmy się! Po listopadzie nastanie przecież grudzień, który przyniesie nam w darze śnieg, „Mikołajki”, no i przede wszystkim święta Bożego Narodzenia, uważane przez większość za najpiękniejsze święta w roku. A później to już będzie Sylwester, który zapoczątkuje czas zabaw. Zanim jednak to nastąpi, przeżyjmy możliwie wesoło smutny listopad, o którym w przysłowiach polskich tak jest napisane.

Gdy w listopadzie liść na szczytach drzew trzyma, to w maju na nowe liście spadnie jeszcze zima.

Grzmot listopada dużo zboża zapowiada.

Słońce listopada mrozy zapowiada.

Jaka pogoda listopadowa, taka i marcowa.

Deszcz w początku listopada, mrozy w styczniu zapowiada.

Gdy listopad z deszczem, grudzień zwykle z wiatrem.

Gdy w listopadzie gawrony gromadnie latają, deszcze albo śniegi zapowiadają.

Wszyscy święci gdy jasnością nas uraczą (01.11.),
a Zaduszki nie popłaczą (02.11.),
Marcin nam też nie zsiwieje (11.11.),
wówczas bracie miej nadzieję,
że w Ofiarowanie masz piękne zaranie (21.11.),
na Niepokalaną rzeki nam nie staną (08.12.),
a tak do Wilii na to - dotrwa babskie lato.

 

1 listopada - Wszystkich Świętych

Na Wszystkich Świętych od zrębu, utnij gałąź dębu. Jeśli soku nie ma, będzie tęga zima.
Na Wszystkich Świętych, jeśli ziemia ciepła, to będzie zima ciepła. A jak deszcz, to trzeba będzie w piec wleźć.
Wszyscy Święci, zima się kręci.
Na Wszystkich Świętych mróz, na Boże Narodzenie zima i susz.
Kiedy mrożą Wszyscy Święci, zima kark dość prędko skręci.
Czasem czasy bywają, że już Wszyscy Święci w bieli przyjeżdżają.
Po Wszystkich Świętych, gdy deszcz się rozpada, może słota potrzymać do końca listopada.

2 listopada - Dzień Zaduszny

W Dzień Zaduszny gdy pogoda, na Wielkanoc będzie woda.
Na Zaduszki, nie ma w ogrodzie ani pietruszki.

3 listopada - Huberta

Od tego, jaki dzień trzeci, podobny się marzec kleci.
Święty Hubert idzie za to, jakie będzie przyszłe lato.

4 listopada - Karola

Na Karola słota, zima pełna błota.

11 listopada - Marcina

Wiatr od południa w wilię Marcina, pewnie będzie lekka zima.
Jeśli pochmurno w Marcina, to będzie niestała zima, marcinowa zaś pogoda, mrozów zimie doda.
Gdy święty Marcin w śniegu przybieżał, będzie po pas całą zimę leżał.
Jaki Marcin, taka zima.
Gdy liście przed Marcinem nie opadają, to mroźną zimę przepowiadają.
Na Marcina woda się ścina.
Na święty Marcin lód, na Trzy Króle wody w bród.
Jak mglisto na Marcina, będzie lekka zima.
Święty Marcin po lodzie, Boże Narodzenie po wodzie.
Mgły na świętego Marcina, będzie przyjemna zima.

22 listopada - Cecylii

Jak słoneczna jest Cecylia, w białej sukni będzie Wilia. (24.12.)

24 listopada - Jana od Krzyża

Jaka na Jana od Krzyża pogoda się głosi, taką jak starzy ludzie mówią, Nowy Rok przynosi.

25 listopada - Katarzyny

Dzień Katarzyny jaki, cały grudzień taki.
Kiedy w świętą Katarzynę mróz, to szykuj wóz.

30 listopada - Andrzeja

Gdy święty Andrzej ze śniegiem przybieży, sto dni śnieg na polu leży.
Śnieg w świętego Andrzeja, zła dla żyta nadzieja.
Na świętego Andrzeja, trza kożucha dobrodzieja.

 

g

Grudzień

 

Grudzień jest pierwszym miesiącem zimy. Świadczy o tym chociażby fakt, że po raz pierwszy średnie temperatury miesięczne spadają w wielu miejscowościach znacznie poniżej zera. Zamarzają trwale drobne i średnie zbiorniki wodne. Pod koniec miesiąca przy dużym spadku temperatury mogą zamarzać również rzeki i większe jeziora. Coraz częstsze są opady śniegu. Grudzień zawdzięcza swą nazwę od zamarzniętego śniegu, czyli grudy. Dawniej miesiąc ten nazywał się Prosiniec, od proszenia, to znaczy zanoszenia próśb o powrót słońca i obfitość plonów w nadchodzącym roku.
Co się dzieje w przyrodzie w tym zastygłym w bezruchu miesiącu?
Otóż można gdzieniegdzie zauważyć na drzewach nasiona, które z czasem znikają. Drzewa szpilkowe zachowują brudnozieloną barwę. Jednak niecała przyroda śpi snem zimowym. Z początkiem zimy przylatują do nas ptaki z dalekiej północy, które w naszym stosunkowo łagodnym klimacie spędzają cały ten okres; są to gile, jemiołuszki, czeczotki i inne. Przylatują też z północy liczne wrony, gawrony, kawki, szczygły, a więc przedstawiciele gatunków osiadłych u nas. One nadają teraz, wraz z ptactwem, które pozostaje na zimę (sikorki, wróble, kuropatwy, cietrzewie i inne), ton naszym lasom i ogrodom. Również wiele zwierząt ssących pędzi zimą czynny tryb życia. Przekonać można się o tym łatwo, obserwując ślady na śniegu. Nawet w świecie bezkręgowców są gatunki "zimowe. Szereg owadów zjawia się właśnie zimą na śniegu. Istnieje nawet w zoologii termin "fauna naśnieżna. W słoneczne, mroźne dni, szczególnie w okolicach podgórskich i górskich, spotkać można całe roje muchówek i innych owadów.
A co obserwujemy wokół domu?
Już w grudniu na bezlistnych drzewach i krzewach widać pąki, tak charakterystyczne dla poszczególnych gatunków i odmian. Barwne owoce pozostały na niewielu krzewach. Ciągle widać duże białe jagody śnieguliczki, drobne czerwone owoce na niektórych berberysach i irgach, pomarańczowe, albo koralowe owoce na gałęziach rokitnika, czy też ognika. W ziemi pozostały kłącza i cebulki wieloletnich roślin ozdobnych, jak tulipany, narcyzy, kosaćce, lilie, floksy trwałe, piwonie, maki zimujące itp. Róże i inne wrażliwe na mrozy krzewy, a także pnącza (powojniki, wiciokrzewy, dławisze, kokornaki, winobluszcze itp.) zostały okopane lub okryte słomą. Jak pięknie wyglądają takie chochoły, jeżeli pokryje je śnieg lub osiądzie na nich szadź. Trawniki, jeśli nawet nie przysypał je śniegowy puch, pozostają zrudziałe. W ogrodach panują niepodzielnie ptaki. Wcale ich tu niemało. Zdarza się, że do zabudowań na wschodzie kraju docierają stada wilków i napadają na owce, drób. W piwnicach, po wsiach i na peryferiach miast spotkać można zimującego nietoperza - gacka wielkoucha. W końcu grudnia puste pole zwykle pokrywa śnieg, chroniąc zasiewy ozimin od zimowych mrozów. Monotonię krajobrazu polnego zimą przerywają i ożywiają jedynie nieliczne ptaki. Wśród różnych ptaków nawiedzających pola w czasie tego smutnego okresu spotkać można kruka i stada żerujących tu gawronów.
A co dzieje się w wodzie?
Życie roślin wodnych w ciągu zimy na pozór zupełnie zamiera. Rośliny przybrzeżnych oczeretów szeleszczą obeschniętymi liśćmi i źdźbłami, jednak w mulistym dnie zachowały się żywe ich grube kłącza i rozłogi. Tak zimuje trzcina, pałki wodne, tatarak, wielkie szuwarowe turzyce i wiele innych roślin. W czasie zimy większość zbiorników wodnych pokrywa się lodem. Tam, gdzie lód nie sięga dna, a więc w większych zbiornikach, życie zwierząt całkowicie nie zamiera. Szczególnie żywotne są ryby, z których wiele odbywa w ciągu zimowych miesięcy tarło. Przez całą zimę także spotyka się nad zamarzniętymi wodami ptactwo. Są to różne przelotne, czy zimujące u nas gatunki lub pojedyncze osobniki niektórych gatunków. O tej porze roku najchętniej wybieramy się na spacer do lasu, a nie nad wodę. Wprawdzie drzewa liściaste śpią, ale drzewa szpilkowe nadal cieszą nasze oczy zielenią, wprawdzie zbrunatniałą, ale zawsze zielenią. Najczęściej spotkać możemy dzięcioły. Zwraca uwagę ich kucie. Znane odgłosy uderzeń dzioba w pień rozchodzą się po całym lesie. Szczególnie donośne są w dni mroźne, słoneczne. Kucie jest wtedy intensywniejsze, gdyż mróz zmusza ptaki do zdobywania obfitszego, ukrytego pod korą pokarmu. Idąc za odgłosami kucia łatwo dostrzec można ptaka. Najczęściej jest to dzięcioł duży, rzadziej spotykamy dzięcioła czarnego, zielonego lub inne gatunki z tego rodzaju. Obok dzięciołów w lesie aktywne są bardzo kowaliki, pełzacze, sikorki, czyżyki, mysikróliki i inne. Oprócz ptaków możemy zauważyć w lesie sarny, jelenie, zające, wiewiórki. Dla wszystkich żywych istot jest to bardzo trudny czas. Pamiętają o nich jednak pracownicy lasów, którzy organizują dokarmianie.
Coraz częściej w grudniu chcemy wypoczywać czynnie. Nie tylko wyjeżdżając w góry na narty. Również na nizinach można zorganizować coś miłego dla siebie, po to, by się zrelaksować.
Święta Bożego Narodzenia już za pasem, zatem cieszmy się, każdy na swój sposób!
A ponieważ grudzień daje nam w darze najkrótsze dni w roku, to usiądźmy w te długie wieczory wygodnie we fotelach i prześledźmy mądrości ludowe, które ktoś kiedyś wypowiedział (obserwując przyrodę) i przekazał dalej. Grudzień ziemię grudzi, dla zwierząt i ludzi.

Mroźny grudzień, wiele śniegu, żyzny roczek będzie w biegu.

Grudzień jaki, czerwiec taki.

Suchy grudzień stoi za to, że sucha wiosna i suche lato.

Jeśli w grudniu często dmucha, to w marcu wciąż plucha.

Grudzień zimny, śniegiem pokryty, daje rok w zboże obfity.

Jeśli cały grudzień jest suchy i mroźny, to całe lato będzie suche i upalne.

Czwarty grudzień jaki, cały grudzień taki,
piąty grudzień - stycznia czyni znaki,
szósty grudzień luty przepowiada,
siódmy grudzień nam o marcu gada.

W pierwszym tygodniu grudnia, gdy pogoda stała, będzie zima długo biała.

Gdy w adwencie szadź na drzewach się pokazuje, to rok urodzajny nam zwiastuje.

1 grudnia

Jaki pierwszy miesiąca, taki będzie do końca.
Gdy mróz jest pierwszego grudnia, wyschnie też niejedna w lecie studnia.

4 grudnia - Barbary

Święta Barbara po lodzie, Boże Narodzenie po wodzie.
Na świętą Barbarę, jeśli mróz i pogoda, zima będzie lekka i bez śniegu.
Barbara mrozi, Mikołaj lód zwozi.

6 grudnia - Mikołaja

W Mikołaja, gdy deszcz wszędzie, cała zima lekka będzie.

7 grudnia - Ambrożego

Na święty Ambroży poprawią się mrozy.

13 grudnia - Łucji

Święta Łucja dnia przykróca, lecz i zimy nam przyrzuca.
Łucja głosi, jaką pogodę styczeń przynosi.
Od Łucji do Wilii (Wigilii) patrz na dni, o przyszłym roku powiedzą ci.
Po świętej Łucji pogoda, na koniec grudnia śnieg pada.

21 grudnia - Tomasza

Gdy na Tomasza pogoda, zima silne wiatry poda.
Jaka pogoda Tomaszowa, taka będzie i majowa.
Gdy na Tomasza pada, zmienną zimę zapowiada.

24 grudnia - Adama i Ewy

Na Adama pięknie, zima zaraz pęknie.
W dzień Adama i Ewy, daruj bliźnim grzechy.
Adam i Ewa pokazują, jaki styczeń i luty po nich następują.
W Wigilię deszcz, w długą zimę wierz.
Jak we Wigilię z dachu ciecze, zima się długo przywlecze.
W Wigilię mróz, będzie siana wóz.
Jakiś we Wigilię, takiś cały rok.
Gdy Pasterka jasna, to komórka ciasna.
Jasna wilia Bożego Narodzenia, zwiastuje dobry rok następny.
Pogoda w Wigilię Narodzenia, do Nowego Roku się nie zmienia.
W Wigilię do południa pogoda jaka, do połowy roku będzie taka.

25 grudnia - Boże Narodzenie

Gdy w Boże Narodzenie pola są zielone, na Wielkanoc będą śniegiem przyprószone.
Gdy w Narodzenie pogodnie, będzie tak cztery tygodnie.
Śnieg w Święto Narodzenia, gdy na sady spadnie, kwitnąć będą obficie i prostak to zgadnie.
Na Boże Narodzenie, masz lutego widzenie.
W jakim blasku Bóg się rodzi, w takim cały styczeń chodzi.

26 grudnia - Szczepana

Gdy na Szczepana błoto po kolana, na Zmartwychwstanie wytoczym sanie.
Na świętego Szczepana, bywa błoto po kolana.

31 grudnia - Sylwestra

Dzień sylwestrowy, pokaże czas lipcowy.
W Sylwester mroźno, zapowiedź na zimę groźną.
W noc sylwestrową łagodnie, będzie kilka dni pogodnie.

 

 

 

 

Opracowanie: szkolnastrona.pl